niedziela, 13 stycznia 2013

Targi Ślubne w Poznaniu

Na reszcie wróciłam do domu! Nogi bolą od chodzenia, gardło boli od rozmów, głowa boli od hałasu. Tak mniej więcej mogę opisać moje wrażenia po tegorocznych Targach Ślubnych w Poznaniu :) Jeśli zastanawiacie się czy warto na takie targi w ogóle się wybrać, to nie jestem pewna co mam Wam doradzić.



Cena biletu szokująca! W tym roku wejście kosztowało aż 20 zł, ale na szczęście los się do mnie uśmiechnął i wylosowałam darmową wejściówkę dla dwóch osób na Facebooku. Wystawców oczywiście jest całe mnóstwo. Dominują i to znacznie, fotografowie ślubni, ale w całym tym tłoku trudno dostrzec kogoś wyjątkowego. Porozwieszane zdjęcia czy fotoksiążki prawie wszędzie prezentują się identycznie! Mi w oko wpadło dwóch lub trzech fotografów, w tym jedna pani, która przyciągnęła mnie możliwością zrobienia sobie zdjęć z ukochanym, które to, po targach, wyretuszowane wysyła zainteresowanym :) Czekam na nie z niecierpliwością! Wśród wystawców znajdziemy też liczne grono hotelarzy, restauratorów, sklepów z sukniami ślubnymi, wypożyczalni samochodów oraz dekoratorek i florystek ślubnych. Wśród tych ostatnich, mało które stoisko przyciągało wzrok. Oglądając zaproponowane na targach dekoracje miałam wrażenie, że cofnęliśmy się o 15 lat! Ciągle proponuje się nam te same aranżacje, szklane wazony kielichy, zasłony z kryształków, wyjątkowo kiepskie dekoracje kwiatowe. Nie mam pojęcia w czym tkwi problem dekoratorów, ale powinni się wziąć ostro do roboty i swoją pracę potraktować z większą kreatywnością :) Znalazło się też kilka stoisk z biżuterią (m.in. Kruk oferował obrączki w specjalnej, obniżonej o 15 procent cenie) oraz dodatkami ślubnymi. Reklamowali się też DJ'e i zespoły, ale przemknęłam obok nich niewzruszona. Niewątpliwie na Targach wystawcy zaproponowali nam udział w wielu konkursach oraz możliwość zdobycia atrakcyjnych nagród, takich jak obrączki, sesje ślubne, a nawet wycieczki w ramach podróży poślubnej. Szczęście jednak tym razem się do nas nie uśmiechnęło :) Niektórzy oferowali rabaty na swoje usługi, część z nich można wykorzystać przez cały rok, część tylko jeśli umowę podpiszemy jeszcze w styczniu.


Podsumowując moje wrażenia, muszę przyznać, że wszyscy wystawcy byli bardzo sympatyczni, chętnie odpowiadali na pytania oraz długo rozmawiali z potencjalnymi przyszłymi klientami. Nigdzie nie spotkałam mruków, wiele osób zrobiło na mnie po ludzku dobre wrażenie i byłabym skłonna wejść z nimi w współpracę przy organizacji ślubu i wesela. Taka bezpośrednia możliwość dotarcia do dużej grupy odbiorców to największy plus dla wystawców, aczkolwiek nie wiem na ile jest to sposób efektywny. Tych, których nie stać na to, aby prezentować się na targach, zapewniam: moim zdaniem nie ma silniejszego medium w dzisiejszych czasach niż internet, a dobra reklama w internecie to klucz do sukcesu :)

Photo credit:
wszystkie zdjęcia za pośrednictwem profilu Targi Ślubne Poznań, MTP na Facebooku

2 komentarze :

  1. W takim razie jestem zszokowana tym nudnym tradycjonalizmem... Ale to znaczy, że odkryłaś Sonia w Polsce niszę rynkową i myślę, że jakbyś się wystawiła ze swoimi pomysłami to zrobiłabyś niezły interes:D ja bym była pierwszą klientką!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza, dziękuję :) Mam nadzieję, że będzie mi kiedyś dane się wystawić i pokazać "coś innego" :) Pozdrowienia!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...