środa, 20 marca 2013

Huśtawka na weselu

Kochani, dziękuję Wam za tak liczne odwiedziny wczoraj na blogu :) Dziękuję też za wszystkie miłe słowa, dzięki którym wierzę że jego pisanie i tworzenie ma sens! Naprawdę wspaniale jest wiedzieć, że mam tak wielu cichych czytelników, którzy powoli -tak jak ja wczoraj- zaczynają wychodzić z szafy :) Fantastycznie jest mi was poznawać! Wasze wspaniałe przyjęcie sprawiło, że znowu zaczynam chodzić z głową w chmurach, a o pracy magisterskiej prawie nie pamiętam! Z tego powodu dzisiaj napiszę o huśtawkach, bo każdy z nas jako dziecko uwielbiał na nich spędzać czas wyobrażając sobie, że frunie aż do nieba! Na weselu w plenerze huśtawka to świetny element, dzięki którym zajmiecie na jakiś czas dzieci i zapewnicie im dodatkową atrakcję:) Co wcale nie oznacza, że huśtawek nie można zamontować w środku budynku, ani że nie mogą na nich się bawić dorośli. Chociaż Ci drudzy raczej preferują używanie huśtawki tylko do zdjęć :)

Pobujamy się razem :)?
Pięknie przybrana kwiatami huśtawka sama w sobie stanowi ciekawą dekorację przestrzeni.
Jest też doskonałym tłem do zdjęć.
Na takiej huśtawce to od razu chce nam się śmiać i cieszyć więc zdjęcia z pewnością będą ciekawsze od tych smutnych i pozowanych.
Jestem przekonana, że huśtawka najbardziej spodoba się tym najmłodszym gościom! 
 Aby zapewnić gościom troszkę radości wystarczy tylko kawałek deski, wiertarka i gruby sznur. No i oczywiście odrobina chęci i ręce gotowe do pracy!
Nie ma nic prostszego!

Oczywiście, nie mogę zapomnieć o tym, że to także moi czytelnicy podsuwają mi wiele pomysłów na to co mam zamieścić na blogu. Stąd także z tego powodu kieruję do nich ogromne podziękowanie! Pomysł na dzisiejszego posta podrzuciła mi niezastąpiona w twórczych pomysłach Zosia, która na swoim weselu zamontowała dla gości huśtawkę. Ale o jej weselu będzie innym razem :)
  
Photo credit:

wtorek, 19 marca 2013

Mój elegancko-rustykalny ślub

Kochani, wczoraj jedna z moich uważnych czytelniczek, albo jeden z uważnych czytelników zauważył, że bardzo dużo piszę o ślubie, którego podobno jeszcze nie planuję :) A więc dzisiaj stwierdziłam, że wytłumaczę Wam o co w tym wszystkim chodzi. Wszem i wobec ogłaszam więc, że od Świąt Bożego Narodzenia jestem szczęśliwą narzeczoną Michała :) Na moim palcu od tego czasu noszę złoty pierścionek z rubinem i bardzo się cieszę, że ma on kolorowe oczko, bo o takim zawsze marzyłam! Kto wiedział, ten nie jest zaskoczony, ale dla większości z Was to pewnie spora niespodzianka, bo z Michałem nie planowaliśmy się jakoś szczególnie z tym faktem uzewnętrzniać. Ale chyba już przyszła na to pora :) Ślubu jeszcze nie planujemy, bo konkretnej daty nie znamy, ale chcemy żeby się odbył w przyszłym roku, gdy na dworze będzie jeszcze stosunkowo ciepło. Oboje, podkreślam oboje, marzymy o ślubie i weselu innym niż wszystkie :) Chciałabym, żeby był on choć troszeczkę podobne do tych w amerykańskich stylu, ale to nie oznacza wcale przepychu, sukni bezy i kapiącego złota. Marzymy o ślubie, który będzie stylowy, ale niepretensjonalny. Rustykalny, ale elegancki.


Teraz po kolei: przygotowałam kiedyś dla siebie tę inspiracyjną tablicę, która oddaje to o jakim przyjęciu śnię po nocach. Przede wszystkim śnię o koronkowej sukni ślubnej, może być krótka, albo długa, ważne żeby podkreślała ładnie plecy i miała dekolt w łódkę. Kiedyś wymarzyłam sobie także buty Vivienne Westwood "Lady Dragon", cieliste z serduszkami, ale z chęcią wybiorę także inne wygodne szpilki w intensywnym kolorze. Marzę o przyjęciu na dworze, w plenerze, albo w stodole. Wokoło musi być zielono i spokojnie. Jedzenie ma być pyszne, ale domowe. Tarty z owocami i lemoniada to konieczność. Na poprawinach stawiam na grilla. Kompozycje kwiatowe i bukiety mają łączyć kwiaty o różnych teksturach, te z ogrodowej rabaty, oraz te bardziej wyszukane, takie jak jaskry czy anemony. Wybranie kolorystyki będzie chyba dla mnie największym wyzwaniem, gdyż podobają mi się śluby miętowe, brzoskwiniowe, pudrowe, beżowe, i takie jak na obrazkach powyżej. Mam więc ogromny dylemat! Ale jakkolwiek będzie, wierzę, że będzie pięknie i wyjątkowo :)
Co myślicie o ślubie w takim elegancko-rustykalnym stylu? Podoba Wam się? Czekam na Wasze opinie i serdecznie pozdrawiam znad kubka gorącej herbaty z cytryną :)

Photo credit:
www.stylemepretty.com

poniedziałek, 18 marca 2013

Sesja narzeczeńska w stylu hinduskim

Jakiś czas temu brałam udział w konkursie na Facebooku i po raz pierwszy udało mi się coś wygrać! I to nie byle co, bo sesję narzeczeńską, do której właśnie się z Michałem przygotowujemy :) I to nie u byle jakiego fotografa, ale u pana Kuby z These Moments, którego zdjęcia tak bardzo mi się podobały, że aż piszczałam z zachwytu! Jesteśmy już po spotkaniu z fotografem, który okazał się bardzo sympatyczną, pomysłową oraz profesjonalną osobą i już nie możemy się doczekać naszej sesji. Pomysłów początkowo było bardzo dużo, ale ograniczyłam się do trzech wymarzonych, a Kuba dodał jeden od siebie. Teraz więc czekamy na pierwsze promyki słońca, czekamy i mam nadzieję,że się doczekamy, bo według telewizyjnych prognoz pogoda zapowiada się nadal bardzo zimowo. Mimo wszystko wierzę i mam nadzieję, że po świętach wielkanocnych sesja będzie i się uda! Liczymy też, że wyjdziemy na zdjęciach chociaż trochę ładnie i będziemy mogli je tu dla Was opublikować :)
 A skoro jesteśmy w klimacie sesji narzeczeńskich to dzisiaj zachwyciłam się tą niesamowitą realizacją i stwierdziłam, że muszę ją wam pokazać. Chociaż klimaty bollywood nie są mi specjalnie bliskie, ale intensywność kolorów i fantastyczne kompozycje kwiatowe dosłownie sprawiły, że przeniosłam się w myślach pod Taj Mahal. Zapraszam na tę podróż, która przekona was, że warto postawić na nietypową sesję, z dala od zgiełku i zabytków miasta :)










Co myślicie o takich stylizowanych sesjach narzeczeńskich? Ktoś taką miał, albo planuje? Czekam na wasze komentarze i pozdrawiam serdecznie :)

Photo credit: Laura Murray Photography

niedziela, 17 marca 2013

Bukiety i ślubne dekoracje z hortensji

Kochani,
ostatnio niesamowicie Was zaniedbuję, ale musicie wierzyć, że bez komputera nie jest mi łatwo, a nawet jak on jest, to trzeba czasem skupić się na innych studenckich obowiązkach :) Moja lista ślubów do obejrzenia rośnie w zastraszającym tempie, teraz jest ich już około 250, a żeby być na czasie to naprawdę trzeba dużo przeglądać! Mimo tych trudności, mam nadzieję, że jesteście ciągle ze mną i dlatego dzisiaj mam dla Was inspirujący post o hortensjach. Te kwiaty odkąd pamiętam hodowało się w mojej rodzinie, moja babcia miała ich pełne rabaty i teraz tak samo jest z moją mamą. Miłość do nich więc jest dziedziczna i ja jestem ich absolutną fanką! Pierzaste hortensje idealnie nadają się na wiejskie wesele, a ponieważ mają duże główki kwiatów stanowią piękną i pełną bazę do różnych bukietów i kompozycji. Dopełnione różami lub piwoniami wyglądają niesamowicie, ale solo także prezentują się bardzo stylowo! Można je również ususzyć, u mnie zdobią dom całą zimę :)

Jednogatunkowe bukiety są bardzo na topie, ale ja i tak będę miłośniczką tych kompozycji stworzonych z różnych kwiatów.
Białe hortensje fantastycznie prezentują się w drewnianych skrzynkach oraz metalowych wiaderkach. Biel i zieleń to niesamowicie wdzięczny ślubny duet.
 Romantyczkom polecam wplecenie do kompozycji z białych hortensji kilku kwiatów różowej piwonii. Całość prezentuje się wyjątkowo w ceramicznych, stylizowanych misach i wazonach.
 Świeżo zerwane z krzaku hortensje wsadzone w przezroczysty wazon będą najlepszym rozwiązaniem na tanie, rustykalne wesele.
Bardzo wdzięczne połączenie dają nam hortensje w kolorze białym i błękitnym. Na tle drewna wyglądają obłędnie!
 Mocno niebieskie kwiaty hortensji wykorzystuje się z powodzeniem na ślubach na plaży :)
 Inne kolory hortensji też sprawdzą się na weselach. Fajnym pomysłem może być udekorowanie krzeseł małymi gałązkami tych kwiatów.
Torty przyozdobione żywymi kwiatami nie mają sobie równych! Białe ciasto w towarzystwie niebieskiej hortensji wygląda bardzo ciekawie.
A na koniec wieńce z hortensji, które mogą zdobić wejście do restauracji czy kościoła. Klasa sama w sobie!

Pozdrawiam Was wszystkie i wszystkich serdecznie!

Photo credit:
www.stylemepretty.com


wtorek, 12 marca 2013

Rustykalny ślub z ziołami w roli głównej

Kochani, okropnie Was przepraszam za tak długą przerwę na blogu! Złośliwość rzeczy martwych. Komputer odmówił mi posłuszeństwa w zeszłym tygodniu i czuję się jak bez jednej ręki :) Na szczęście mój ukochany przybył dzisiaj z pomocą i zostawił mi swojego laptopa, abym w końcu mogła powrócić do ślubnych klimatów! Tak naprawdę miałam pisać pracę na kulturę, ale nie byłabym bym sobą, gdybym nie napisała czegoś dla Was :) Chcę więc wam dzisiaj pokazać niezwykle naturalny, rustykalny ślub, oszczędny i minimalistyczny zarówno w kolorystyce jak i w dekoracjach. I mimo tego, że kocham kolory, w tym ślubie kompletnie się zakochałam! Zachwyciły mnie luźne warkocze, połączenie bieli i zieleni, wykorzystanie ziół do dekoracji oraz niezwykła sala weselna z drewnianym dachem! Taki ślub to marzenie niejednej Panny Młodej :)

Co mnie urzekło? No pewnie, że urocze fotografie :)
Niezwykły minimalizm tego ślubu powala na kolana. Ta Młoda Para wyszła z założenia, że im mniej tym więcej i to był strzał w dziesiątkę!
Zjawiskowa suknia została wykonana z delikatnego tiulu i wykończona koronką. W pasie przewiązano ją delikatną kokardką. Pan Młody postawił na dżinsowo skórzaną muszkę.
Do dekoracji oraz bukietów wykorzystano przede wszystkim rozmaryn. 
Bukiet Panny Młodej to kompletne przeciwieństwo ozdobnych kompozycji. Proste i pięknie!
 Druhny, jak przystało na rustykalny ślub, zaprezentowały się w fryzurach z delikatnymi splotami oraz warkoczami. Pamiętajcie, takie uczesanie to hit 2013 roku!
Sukienki druhen to proste kreacje w delikatnym, pudrowym kolorze.
Absolutnie fantastyczna sala weselna, czyli bielony budynek wykończony drewnianymi krokwiami. Z sufitu zwieszono pęki ziół przewiązane białymi kokardami.
Białe krzesełka to absolutna konieczność amerykańskiego ślubu, ale nie zaprzeczycie, że nadają one niezwykłej spójności całej dekoracji.
Do kwiatowych kompozycji oprócz ziół wykorzystano także dmuchawce, czosnek ozdobny oraz sukulenty.
Wszystkie te rośliny choć surowe w swoim charakterze, fantastycznie wpisały się w tę zachowawczą aranżację.
Sala cudo, prawda?
Romantycznie i bezpretensjonalnie. Dla takich ślubów żyję :)

Do usłyszenia, mam nadzieję, że jutro! xoxo

Photo credit:
http://welovepictures.blogspot.com/

czwartek, 28 lutego 2013

10 sposobów jak zaplanować tanie wesele

Muszę się Wam przyznać, że ostatnio coraz częściej myślę nad tym, jak chciałabym aby wyglądało moje wesele i ile pieniędzy mogłabym na nie przeznaczyć. Oczywiście, w głowie mam wiele pomysłów, ale tak naprawdę nie umiem się zdecydować co wolę. Powoli jednak zaczynam się do niektórych pomysłów bardziej przekonywać i to także ze względów finansowych :) Dzisiaj więc prezentuję moje sugestie jak ograniczyć koszty wesela.


1. Ślub w zimie jest zdecydowanie tańszą alternatywą od ślubu w czerwcu czy wrześniu. Zastanów się więc nad wyborem innej niż letnia daty. Tak samo, warto pomyśleć w jaki dzień tygodnia najlepiej wziąć ślub. Najdroższe wesela odbywają się w soboty, troszkę tańsze są w piątki, ale najkorzystniejszą ofertę dostaniesz jeśli zaplanujesz ślub w czwartek lub w niedzielę.


3. Przejrzyj dokładnie listę gości i upewnij się, że wszystkie osoby, które się na niej znajdują są naprawdę dla Ciebie ważne. Wielkie wesela są teraz całkiem popularne, ale pamiętaj, że im większe będzie twoje przyjęcie, tym więcej będziesz musiał przeznaczyć pieniędzy na catering, podziękowania dla gości, kwiaty do dekoracji oraz inne wydatki.


4. Zamiast sadzać 8 osób przy jednym stole, posadź przy nim 10 lub 12. Oczywiście, zadbaj o to, aby twoi goście nie musieli poznać się aż nadto i mogli swobodnie siedzieć. Mimo wszystko, więcej gości przy stoliku(w granicach rozsądku) pozwali Ci zaoszczędzić na dekoracjach oraz obrusach.


5. Jedzenie jest super istotnym elementem każdego przyjęcia, ale może zamiast 6 posiłków, postaw na to co jest naprawdę niezbędne oraz wybierz lokalne i sezonowe produkty. Jeśli jedzenie będzie pyszne, goście nie będę żałować, że nie podano im pieczonej dorady czy sarniny :)


6. Użyj owoców i warzyw jako elementów dekoracji, bukietów, czy nawet podstawek do winietek. Dzięki temu, ograniczysz liczbę potrzebnych kwiatów i zmniejszysz na nie wydatki w budżecie.


7. Indywidualne menu dla każdego gościa to naprawdę uroczy detal, ale pamiętaj, jeśli zaciskamy pasy, warto poszukać jakieś alternatywy. Weselne menu wypisane na kredowej tablicy oprawionej w gustowną ramę, albo zapisane na starym drewnianym oknie to wspaniała i kreatywna opcja!


8. Świece to tani dodatek, a po zmierzchu potrafią stworzyć niesamowitą aurę i atmosferę. Może zamiast ogromnych ilości kwiatów, warto postawić właśnie na naturalne światło świec?


9. Dobrze rozważ to, gdzie chcesz ograniczyć koszty swojego wesela. Nigdy nie zwątpię w to, że dekoracja to najważniejsza element całego przyjęcia i jest to jedna z tych rzeczy, o których twoi goście nie zapomną na długo po całym ślubnym zamieszaniu. Najważniejsze elementy wystroju to obrusy, oświetlenie, dekoracje stołów, krzesła i ewentualnie pokrowce na krzesła. Nie oznacza to, że musisz na te rzeczy wydać fortunę, ale poszukaj takich, które warte będą zainwestowanych pieniędzy i sprawią, że twoje wesele będzie wyjątkowe.

Oczywiście nie wszystkie z tych pomysłów sama wykorzystam na swoim weselu (na pewno ślubu nie zrobię zimą), ale większość z nich, w taki czy inny sposób pozwoli mi ograniczyć koszty w budżecie. W końcu zdradzę też parę szczegółów jakie będzie to moje wiejskie wesele :) I tak, na dzień dzisiejszy nasze przyjęcie odbędzie się w plenerze (a nie w stodole), będę miała długą suknię (bo wg Michała krótka będzie wyglądała jak sukienka komunijna) oraz zatrudniona zostanie kucharka do przygotowania wybranych przez nas potraw. Goście zasiądą przy dwóch długich stołach na białych drewnianych krzesełkach. Zostanie też przygotowany wiejski Candy Bar oraz strefa odpoczynku na kanapach zrobionych ze snopków siana. Obowiązywać będzie płaskie, wygodne obuwie :) Więcej informacji z biegiem czasu! Pozdrawiam :)

Photo credit:
Jill Thomas, Lisa Lefkowitz, Kim Fox, Wendy Laurel, Gina Cristine Photography, Jose Villa, Marta Locklear, Delbar Moradi, The Nichols, Jill Thomas, Love is a Big Deal, Jennifer Skog, Aaron Delesie, Kurt Boomer, Jose Villa, Matt & Julie Weddings

środa, 27 lutego 2013

Czerwone usta na weselu- trendy 2013

W zeszłym tygodniu pisałam o trendach, które zawojują branżą ślubną w 2013 roku. Jednym z najczęściej wymienianych na zagranicznych blogach były mocno podkreślone usta. Z początku pomyślałam, że krwistoczerwone wargi to dość odważny krok, w szczególności kiedy od paru sezonów dominują w makijażu naturalne, piaskowe odcienie. Mimo wszystko, mi się bardzo takie kontrastowe zestawienie podoba i jestem przekonana, że ta moda także w Polsce na trochę zagości :) A kto boi się czerwieni, może spróbować z wyrazistym różem! 


Pamiętajcie, mocno czerwone usta fantastycznie sprawdzą się na ślubie w stylu vintage, lub glamour, ale nawet na wiejskim weselu są bardzo na miejscu! Nieprzekonane do takiego looku dziewczyny, którym rustykalne przyjęcie kojarzy się ze swobodą i naturalnością zachęcam do przyjrzeniu się wszystkim zdjęciom. Na jednym z nich znalazła się piękna stylizacja, która także was przekona, że czerwone usta mogą być bardzo pożądane na takim weselu. Wystarczy wyposażyć wybranka w czerwoną wesołą muszkę, a sobie wpiąć we włosy polne maki :) Pozdrawiam!

Photo credit:
Anokiart Photography, Jose Villa, The Nichols, Natasia Kremers Photography, Pinterest
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...