poniedziałek, 13 maja 2013

Rustykalne wesele czyli drewniane szaleństwo!

Kochani, ostatnie dni były dla mnie bardzo intensywne :) Uczestniczyłam w szkoleniach i doskonaliłam mój warsztat biznesowy. Jak się okazało, jest dobrze i być może niedługo marzenia o tym, by Moje Wielkie Wiejskie Wesele zamieniło się w prosperujący biznes, stanie się rzeczywistością :) Na szkoleniu opowiadałam o rustykalnych weselach i starałam się propagować idę wesel w plenerze. Na szczęście jest coraz więcej zakręconych Panien Młodych, które chcą odejść od sztampowych przyjęć i idą na całość! Bardzo się z tego powodu cieszę! 

Wiejskie wesele to pochwała tego co naturalne, dlatego nie dajemy przyzwolenia na plastikowe krzesełka przy stole, czy chociażby wykorzystanie tiulu do dekoracji. Dzisiaj skupiam się na drewnie i pokazuję, że dopiero pełna dbałość o wszystkie elementy wesela daje nam niezapomniany i wspaniały efekt!


Zaczynamy od podstaw czyli stoły i krzesła. Koniecznie drewniane! Nic nie nada naszemu przyjęciu bardziej rustykalnego klimatu. Ciekawy stół nie warto nawet zakrywać białym, lśniącym obrusem. Pięknie wygląda bez niego, tylko w towarzystwie serwetek lub bieżnika.
Następnie pora na krzesła. Jeśli zobaczę u kogoś takie z plastiku naprawdę się pogniewam :) Drewniane krzesło to rustykalny must-have!
Jeśli urządzamy rustykalny kącik odpoczynku dla naszych gości to warto postawić tam drewniane ławki. Na nich ułożone koronkowe poduszki wyglądają absolutnie nieziemsko! Jak z domu prababci :)
Warto wykorzystać również kawałki drewna do różnego rodzaju dekoracji. Wymalować imiona Pary Młodej na takich kawałkach desek potrafi każda z nas!
Takie drewienka nadadzą się również jako drogowskazy dla gości, albo gadżety na ślubną sesję! Możliwości ich wykorzystania jest mnóstwo, ale nie warto przesadzać.
Drewniane skrzynki i skrzyneczki to idealny sposób na zaaranżowanie kącika odpoczynku. Mogą także służyć jako podstawa pod księgę gości!
Kawałek deski posłuży również jako doskonała baza do numeru stołu. Wystarczy biała farba, albo garść odpowiednio wbitych gwoździ.
Jednym z moich ulubionych pomysłów na wykorzystanie drewna do dekoracji jest ozdobienie stołu takimi plastrami drzewa. Na nich można ustawić kwiaty, a nawet ciastka i domowe tarty :)
A całą przestrzeń warto udekorować innymi drewnianymi elementami. Nawet jeśli wydają nam się mało ślubne, zyskują uroku w towarzystwie kwiatów i kolorowych wazoników. Drabiny rządzą :)


Jakie jeszcze macie pomysły na użycie drewna do ślubnych dekoracji? :) Czekam na podpowiedzi!

Photo credit: www.stylemepretty.com

sobota, 11 maja 2013

Wymarzona podróż poślubna? Kierunek - Prespa!


Kochani, dzisiaj zabieram Was w niezwykłą podróż do Grecji z Dorotą, autorką bloga Sałatka po grecku. Ta przemiła dziewczyna pisze jednego z najfajniejszych blogów, jakie miałam okazję czytać! Jej teksty to krótkie i przepełnione humorem spojrzenie na życie w tym państwie, a jej blog jest jak dobra książka! Dorota sześć lat temu zamarzyła, by poznać  Grecję. Chciała zobaczyć jak wygląda grecka codzienność, jacy są tam ludzie, podszkolić się trochę w zakresie greckiej kultury. Zdaje się, że w tym postanowieniu wykazała się niemałą nadgorliwością. Z Grecji bowiem nie wróciła do dziś, a grecka codzienność stała się jej rzeczywistością.  Pisząc o tym kraju bloga, za każdym postem odkrywa coś nowego i wciąż nie może się nadziwić, ile jeszcze pozostaje do odkrycia. Zapraszam więc was do Prespy :)


Jeśli jutro miałabym wychodzić za mąż, a pojutrze jechać w podróż poślubną, to jako jej miejsce bez chwili wahania  wybrałabym grecką Prespę!
Grecka Prespa? Pewnie zastanawiacie się  co to takiego…  I dlaczego nie wybrałam Korfu, Mykonos czy też Santorini?

      Korfu jest niezwykle romantyczna. Bo to grecka wersja Wenecji. Będąc na Mykonos można dobrze zjeść i nieźle się zabawić. A Santorini… jest po prostu nieziemsko piękna!  
     Podróż poślubna różni się jednak od typowych wakacji. Dwoje ludzi koncentruje się wtedy przede wszystkim na sobie. Żeby była idealna musi spełnić kilka warunków. Podstawowy – uniknąć turystycznego bumu! W  okresie letnim, kiedy na Korfu, Mykonos czy też Santorini podstawowym problemem jest gdzie  będąc na plaży znaleźć metr kwadratowy dla swojego ręcznika, Prespa świeci pustkami. Pustkami świeci właściwie przez cały rok, bo jest to miejsce omijane szerokim łukiem przez większość turystów. Dlaczego? Tego dokładnie nie wiem. Ale z faktu, że Prespa nie jest miejscem często odwiedzanym przez turystów bardzo się cieszę. W tym bowiem również tkwi jej urok.



     Udając się w rejon greckiej Prespy, trzeba się przygotować że prócz turystów, nie ma tam również  turystycznej infrastruktury. Brak sieciowych hoteli, dyskotek, restauracji. Prawdę powiedziawszy, trudno  znaleźć większy sklep.
    Dlaczego więc warto tam jechać?
    Wielka i Mała Prespa - tak nazywają  się dwa jeziora, z których szczególnie pierwsze ma niezwykle ciekawe położenie. Wielka Prespa leży  na terenie aż trzech państw: Grecji, Albanii oraz Macedonii. Prespa jest tak zachwycająco piękna, że momentami wydaje się wręcz nierealna. Wysokie szczyty zaśnieżonych gór odbite w lustrze wody jeziora, wyglądają jak obrazki z fototapety.  W okolicy nie ma prawie nikogo.  Otoczeniem jest dzika przyroda oraz cała lista   ginących już gatunków ptaków, które zamieszkują okolice. Wspólne obserwowanie ptaków… Przyznacie – brzmi całkiem romantycznie!


      W wielu miejscach brzegu jeziora, jedynym śladem cichej obecności człowieka, są zacumowane gdzieniegdzie łodzie. Część z nich jest już pewnie zapomniana. Z biegiem czasu łodzie starzeją się, rozpadają, stapiając się w spójną całość z nieziemskim krajobrazem. Tu i ówdzie widać jakiś most. Czasem urwany, czasem jakby  zbudowany zupełnie bez celu. Rosnące po obu stronach trzciny są jak ruchome kurtyny, w których zawsze czuwa jakieś żyjątko, nieustannie grające  swoją własną muzykę. Taki mostek to idealne  miejsce na romantyczny piknik. Butelka wina, ser, winogrona… Przydadzą się również świece!

File:Fishing at Lake Prespa.JPG

    Będąc na terenie Prespy można zasmakować  pewnej dawki kultury. Chcąc odwiedzić ruiny bizantyjskiej bazyliki Agios Achillios, nie trzeba nawet kupować biletów.  Należy jedynie przejść przez długi most. Uwaga! W wietrzne dni, ten bardzo się chwieje.  Na wysepce, do której prowadzi most i gdzie znajduje się bazylika, mieszka jedynie pięć rodzin. Wyspa jest tak mała, że można ją obejść w pół godziny. Gdzieś w jej środku znajdują się  ruiny świątyni. Wmalowane w krajobraz, na którym w tafli jeziora odbijają się góry, wyglądają jak z romantycznego obrazka. Widok jest nieprawdopodobny. Natura wygląda tu tak niesamowicie, że gdyby chcieć ją namalować można łatwo otrzeć się o kicz.

Αρχείο:Agios Ahilleios Mikri Prespa 200704.JPG

    Teren jezior Prespa obfituje w przyrodnicze niespodzianki. Wiele jest również małych arcydzieł sztuki. Jeśli dysponuje się łodzią w kilku jaskiniach otaczających jezioro obejrzeć  można namalowane na skałach przedstawienia świętych. Te obrazy to ślady po pustelnikach, którzy niegdyś jaskinie zamieszkiwali.
     Będąc na terenie Prespy rzeczywiście łatwo odciąć się od realnego świata. Tu przecież nigdzie nie ma zegarów. Nawet w pobliskich wioseczkach, nikomu nigdzie się nie śpieszy.


     Pod koniec podróży można zejść już na ziemię.  Ponieważ na terenie Prespy nie ma gdzie wydawać pieniędzy – można ich sporo przyoszczędzić. Do cywilizacji nie jest na szczęście daleko. Dlatego braki w wakacyjnych zakupach można szybko nadrobić.  Niedaleko  Prespy znajduje się jedna z piękniejszych miejscowości kontynentalnej Grecji – Kastoria. To miasto  obfituje w hotele, restauracje, tawerny i sklepy. Wizyta w Kastorii jest więc doskonałym momentem  na porządne zakupy. Można tu wydać sporo pieniędzy.  I to lekką ręką.  Jesteśmy przecież na podróży poślubnej. A ta więcej się już nie powtórzy…


Dorota Kamińska

Nie zapomnijcie odwiedzić bloga Doroty- www.salatkapogrecku.blogspot.com ! Do usłyszenia!

Photo: prywatna kolekcja autorki posta, www.discoverthetrip.com, www.visitgreece.gr, www.wikipedia.org, 

wtorek, 7 maja 2013

Kwiecień plecień

Wszyscy dobrze znamy przysłowie "Kwiecień-plecień, bo przeplata, trochę zimy, trochę lata".  Co prawda, w tym roku kwiecień był wyjątkowy mroźny i mało słoneczny, ale to powiedzenie może stanowić idealne tło na kwietniowe przyjęcia. Ta kolorowa para postanowiła zabawić się właśnie konwencją deszczu i tęczy i w ten sposób powstała ta cudna stylizacja! Intensywne, wręcz neonowe barwy to absolutny hit tegorocznych ślubów, dlatego warto się na nie pokusić! A na dodatek większość elementów to niezawodne DIY, dlatego szkolne przybory w dłoń i zabieramy się do pracy :)

falling for you
Trzy kolory przewodnie tego przyjęcia to żółty, różowy i niebieski! Razem tworzą bardzo energetyczną mieszankę.
invitations
Wesołe zaproszenia z motywem kropli w dwóch intensywnych barwach wyglądają cudnie!
bouquet
Piękny bukiet nasycony kolorami dopełnia włóczkowa rączka zdobiona drewnianymi guzikami.
bouquet
Neonowy barwy to jeden z głównych trendów 2013 roku w branży ślubnej!
april showers
Podoba mi się bardzo stylizacja Pana Młodego: niebieska koszula i mucha w groszki :)
april showers
Ciekawie prezentuje się także tło za Młodymi. Zamiast zwykłego serca z balonów albo dwóch gołąbków, możemy postawić na alternatywę ze wstążek.
menu
Różowe menu, turkusowe serwetki i kolorowe sztućce - warto dbać o wszystkie szczegóły.
centerpiece
Drewniane skrzyneczki wypełniono różami, różami angielskimi i narcyzami.
yellow cake
Soczysty, żółty tort ozdobiony został chorągiewkową chmurką :)
just married car decor
A zamiast zwykłego napisu na samochodzie, kolorowe chmurki z wstążkami.
umbrella
I jak widać w krótkiej sukience można wyglądać równie modnie i z klasą :) Nawet w kaloszach!

Photo credit: Brandi Welles Photography

poniedziałek, 6 maja 2013

Eko-wesele- Zaczynamy!

Kochani, dzisiaj zaczęła się moja współpraca z portalem ekologia.pl. Jest mi niezmiernie miło zobaczyć moje artykuły na głównej stronie, dlatego Michał zachęcił mnie abym ten wyjątkowy moment w moim życiu uwieczniła pięknym PrintScreenem :) Zachęcam więc Was do odwiedzin na tym portalu, znajdziecie tam mnóstwo pomysłów na to jak zdrowo i ekologicznie żyć. A od czasu do czasu będziecie mogli poczytać właśnie o eko-weselach, których od dzisiaj jestem orędowniczką numer jeden w Polsce :)

Mój artykuł przeczytacie tutaj - klikamy i lajkujemy :)


Pozdrawiam!

niedziela, 5 maja 2013

O czym nie zapomnieć planując wesele

Zdecydowanie muszę przyznać, że ślubne szaleństwo już mnie dotknęło. Wybraliśmy już datę ślubu i podpisaliśmy umowę na salę. Jak się okazało te dwie pierwsze czynności przysporzyły nam wiele kłopotów i stresu. Trzeba było sprostać oczekiwaniom obu rodzin i zweryfikować swoje wizje i marzenia. Albo raczej skonfrontować je z lawiną krytyki z każdej strony :) Dzisiaj więc, gdy tak naprawdę zaczynam wszystko planować zdecydowałam, że nie dam się ponieść emocjom, będę wierna sobie i po prostu wyluzuję! Ciekawa jestem jakie rady wy byście mi dały, ale oto moje żelazne zasady, którymi kieruję się w trakcie planowania:

Nie spinaj się!
Ślub to tylko jeden dzień w życiu, wyjątkowy dzień, ale jeden. Wszystko minie w oka mgnieniu. Z jednej strony, chcemy, żeby przyjęcie było perfekcyjne i dopięte na ostatni guzik, ale z drugiej, to tylko 24-godziny, a nasi goście pewnie nawet nie zauważą różnicy w kolorach serwetek. Nie warto "spinać się" nad każdym szczegółem, który sprawia nam problemy. Zamiast tego, za każdym razem gdy czymś się przejmuję, siadam z lemoniadą na tarasie i myślę o tym, że nasze wesele i tak bez tego będzie piękne :)


Nie wpadaj w obsesję!
Moja obsesja na punkcie wesel i szczegółów nie jest łatwa do okiełznania. Gdy ludzie pytają mnie czy wybrałam już kolorystykę, zaczynam lekko panikować, chociaż do ślubu jeszcze ponad rok. W tym całym gąszczu pomysłów, inspiracji, nad którymi przesiaduję godzinami, naprawdę ciężko się na coś zdecydować. A kolorystyka to przecież najmniejszy z problemów. Myślę, że zbieranie inspiracji zajmie mi jeszcze rok, a dopiero na dwa miesiące przed ślubem wybiorę te, które najbardziej mi się spodobają. W końcu kobieta zmienną jest, więc nie warto decydować się zbyt wcześnie na coś, co potem i tak nam się znudzi :)


Nie rób wszystkiego sama!
Kiedyś psycholog zdiagnozował u mnie wysoki poziom pracoholizmu i kazał pracować mi nad delegowaniem zadań. Oczywiście, jako pierwsza Zosia-Samosia w Polsce większość rzeczy i dekoracji chciałabym zrobić sama. Nikt jednak nie jest w stanie ogarnąć całego weselnego szaleństwa, dlatego za pewne nie raz poproszę kogoś o pomoc. Planowanie wesela ma być przecież przyjemnością! Fajnie jest się spotkać z koleżankami i wspólnie plotkując popracować nad jakimś weselnym detalem DIY. Dziewczęta, strzeżcie się, ja wiem jakie talenty w was drzemią i na pewno pozwolę sobie je wykorzystać :)


Nie dyskutuj!
Unikanie sytuacji konfliktowych, wszystkiego lub wszystkich co wyprowadza mnie z równowagi to tak naprawdę mój najważniejszy punkt w całym planowaniu :) Nie wchodzę w dyskusje z kimś, kto Moje Wielkie Wiejskie Wesele chce zmienić w przyjęciu glamour, albo nabija się z wymarzonej stodoły :) Robię krok w tył, biorę pięć głębokich wdechów i całą energię staram się zamienić w coś pozytywnego!


Rób to po swojemu!
Na koniec chciałabym wrócić do punktu wyjścia. Ślub jest tylko jeden raz w życiu. Mam tylko jedną szansę, by ten dzień uczynnić jak najbardziej wyjątkowym. Nie chcę tego zepsuć wchodząc w konwenanse i pozwalając rodzinie, by o wszystkim za mnie decydowała, dlatego, że według nich tak ma wyglądać wesele. Wybieram więc trzy rzeczy związane z weselem, nad którymi nie będę nawet negocjowała i zrobię je po swojemu choćby się paliło i waliło:) W życiu najważniejsze jest przecież to, by żyć ze sobą samym w zgodzie i być sobie wiernym!



Photo credit: www.josevilla.com

piątek, 3 maja 2013

Nagie torty: hit czy kit?

Co mogę powiedzieć, po prostu się zakochałam! Jako mistrzyni dziwacznych pomysłów i wynajdywania sobie coraz bardziej rustykalnych gadżetów na moje wesele, zakochałam się w nagich tortach :) Nie wiem jaka jest ich nazwa po polsku, ale po angielsku to właśnie "naked cakes" czyli torty, które nie są obtoczone ani kremem, ani tym bardziej masą cukrową. Są po prostu nagie! Dzięki temu możemy zobaczyć ich wnętrze, czyli biszkopty łączone kremem, nie rozkrawając tortu. Urzeka mnie ich prostota i właśnie rustykalny klimat! Co prawda, te najpiękniejsze wcale do skromnych nie należą: zazwyczaj zdobi je niewyobrażalna ilość kwiatów i owoców. Cudowności!

To mój absolutny faworyt, czyli czekoladowy biszkopt z różowym kremem dekorowany bukietem z róż, eustom i anemonów. Nie wiem jak się go je, ale wygląda przepysznie :)
Taki tort już łatwiej będzie skonsumować. Biszkopt dla wzbogacenia surowego wyglądu posypano kruszonymi orzeszkami :)
Fajne torty to te, które mają barwione biszkopty. Ten nadałby się do uczczenia dzisiejszego 3-majowego święta :)
Sielski, wiejski klimat możemy osiągnąć bardzo prosto dekorując tort owocami. Kto by pomyślał, że całe jabłka mogą tak pięknie wyglądać na torcie! Moja mama była zachwycona, gdy tak zdobiony tort dostałam od Michała na ostatnie urodziny :)
Jeśli chodzi o takie mini torciki to bardziej jako przysmak mogą posłużyć jako ozdoba stołów. Wystarczy, że ustawimy go na środku stołu i wbijemy w niego metalowy numerek. W ten prosty sposób torcik posłuży jako oznaczenie miejsc.
A na koniec, tort zdobiony figami i morelami. Wygląda prosto, ale apetycznie!

Jak Wam się podobają takie torty? Czy może to być alternatywa dla ciężkich ciast z bitą śmietaną lub masą cukrową? Czy któraś z Was jest taka odważna, by taki tort podać na swoim ślubie? :) Wydaje mi się, że nawet jeśli nie na ślub, to taki tort z pewnością można zaserwować z okazji urodzin czy imienin. A dzieciom na pewno spodoba się lekko zmodyfikowana wersja, czyli nagi tort z naleśników przekładanych serkiem lub nutellą. Pycha :)

Photo credit: www.stylemepretty.com 

środa, 1 maja 2013

Najmodniejsze zaproszenia ślubne w 2013 roku

Dzisiaj przygotowałam dla Was moje subiektywne zestawienie najmodniejszych zaproszeń ślubnych w 2013 roku. Oczywiście, trendów jest mnóstwo, ale jako, że kochamy tutaj rustykalne klimaty skupię się raczej na tym co proste i niepretensjonalne, a nie na glamourze :) Co prawda, w zaproszeniach zdecydowanie dominuje ostatnio duża powściągliwość i klasyka, ale nie braknie nutki szaleństwa, która mogłaby zwalić w krzeseł konserwatywne babcie! Zresztą, przekonajcie się same :)

Koronkowe zaproszenia ślubne to absolutny hit tego sezonu. Koronka pasuje zarówno do eleganckich jak i rustykalnych wesel.
Kreda. Uwierzcie mi, kredowe zaproszenia zrobiły furorę od momentu kiedy po raz pierwszy wkroczyły na weselne salony. Wprost perfekcyjne na wiejskie wesele!
W ślubnych zaproszeniach pięknie odnalazły się również ciekawe wzory takie jak chevron, czy marokańskie desenie. Stonowane odcienie, czy intensywne barwy, każda Para znajdzie coś dla siebie.
Bez wątpienia, na zaproszenia w takim stylu zapanował kompletny szał! Niby proste i nic w nich nadzwyczajnego, ale malowane kwiatki i motywy liście są chyba obecnie jednymi z najczęściej wybieranych w USA.
Prostota do potęgi n, czyli tekst drukowany metodą letterpress. Ciekawa czcionka potrafi uczynić cuda! Klasyka i jeszcze raz klasyka.

Które z tych zaproszeń podobają Wam się najbardziej? Jeszcze trochę i mnie czekać będzie taki trudny wybór :) Szczerze powiem, że zdecydowanie najbardziej pociągają mnie szare koperty i kaligrafowane czcionki. Wzory są tak piękne i różnorodne, że chyba nie będę mogła się zdecydować :)! 

Photo credit: Kristyn Hogan, White Haute Photography, Jose Villa,Rebecca Hansen Weddings, Ryan Ray photography
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...