Pokazywanie postów oznaczonych etykietą palety kolorystyczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą palety kolorystyczne. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 października 2013

10 miesięcy do ślubu :)

Czy możecie sobie to wyobrazić, że do naszego ślubu zostało już tylko 10 miesięcy? :) Cały czas powtarzam sobie, że mamy jeszcze dużo czasu, że nie musimy się spieszyć i spinać, ale gdy zdałam sobie sprawę że już tylko 10 miesięcy zostało nam na przygotowanie wszystkiego przeszły mnie lekkie dreszcze :) Wiadomo, pewne kroki już poczyniliśmy, ale ciągle jest tyyyyle do zrobienia! Mimo wszystko staram się nie panikować, a Michał z pełnym opanowaniem przygotowuje listę rzeczy, którymi musimy się zająć w najbliższym czasie. Na prawdę mogę na nim w tym względzie liczyć i każdemu z całego serca życzę równie zaangażowanych w proces planowania narzeczonych!

Board #158411

Koncepcja ślubu i przyjęcia rysowała się w mojej głowie już od dawna i jak pamiętacie poprzednie wpisy i pierwsze deklaracje zamążpójścia zawsze marzyłam o wielkim, wiejskim weselu :) Możliwości organizacji takich wesel jest niestety całe mnóstwo i w tym gąszczu niesłychanych propozycji na prawdę ciężko było mi się odnaleźć. Na szczęście niedawno zaczęłam stawiać pierwsze świadome kroki i już nie po omacku dochodzę do tego co chcę :)

No dobrze, ale co już mamy, co już przygotowaliśmy? Wybraliśmy już miejsce ślubu i wesela, podpisaliśmy umowy z fotografem i zespołem oraz zdecydowaliśmy się na paletę kolorystyczną. Do gości na których nam po stokroć zależy wysłaliśmy Save the Date. W najbliższym czasie zaczynamy także szykować prezenty dla gości, bo z nimi będzie trochę roboty :) Całość nabiera klimatów widocznych na zdjęciach powyżej :) Liczę na to, że będzie pięknie i rustykalnie! I chociaż ślubne szaleństwo dotknęło mnie ze zdwojoną siłą, najbardziej zależy mi na tym, byśmy żyli długo i szczęśliwie! Reszta to tylko miłe dodatki :) xoxo! Sonia

poniedziałek, 21 października 2013

Let's eat some lobster!

Na pewno pamiętacie tę scenę  z filmu Julie i Julia, gdy główną bohaterką targały sprzeczne emocje i nie umiała sobie poradzić z przyrządzeniem homara :) Te stworzenia patrzyły na nią swoimi małymi czarnymi ślipkami, machały czułkami i rumieniły się na całego w papierowej torbie. Nigdy homarów nie jadłam, ale po wczorajszym odcinku Master Chefa przyszła mi na nie ogromna ochota :) I chociaż za owocami morza jakoś nie przepadam homary wzbudzały we mnie zawsze pozytywne uczucia :) Zawsze wyglądają tak elegancko i dostojnie, nawet upieczone leżąc na talerzu. Zdecydowanie kojarzą się z wakacjami, ciepłym piaskiem pod stopami i starymi kutrami rybackimi. Tych przyjemnych promieni przywołujących na myśl sierpniowe, krymskie słońce w tym roku już nie będzie zbyt wiele, dlatego wspominając lato zachwycam się ślubami z homarem w roli głównej :) To chyba moja ulubiona weselna inspiracja ostatnich tygodni! A na pewno dni ;)

Lobster Bake Wedding Ideas

Tę piękną tablicę znajdziecie na Elizabeth Anne Design :)

Photo credit: Jane Moloney Photography, Trent Bailey, Wild Honey Pie Vintage, Jessica Loren, Lara Kimmerer, Faye & Co., Maine Lobster Bake Company, Modcloth, Aneta Mak, Oh, Darling! Photography via Elizabeth Anne Design
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...